Żyli długo i szczęśliwie

Ślub – piękna uroczystość, piękna ona, piękny on. Zakochani w sobie po uszy deklarują wobec gości piękne wspólne życie. Tylko dlaczego po wspólnym „tak” nie zawsze jak w bajkach małżonkowie żyją „długo i szczęśliwie”? Okazuje się, że niejednokrotnie po ślubie doświadczamy dużego rozczarowania. Dlaczego tak się dzieje i jak sobie z tym poradzić, by małżeństwo było „zgodne, szczęśliwe i trwałe”, „na dobre i na złe”?

Marzenie o szczęściu

Wielu młodych ludzi upatruje w związku małżeńskim lekarstwa na życiowe troski i zmartwienia. Partnerka czy partner po ślubie na pewno ich nie zdradzi, zakochani będą mieli więcej czasu dla siebie, a wspólne mieszkanie sprowadzi się do radosnej celebracji każdego posiłku, kiedy to między śniadaniem a kolacją będą wyłącznie cieszyć się sobą. Taki sielankowy obraz od dziecka przekazują nam najpierw bajki, później książki i filmy. Często ze zdziwieniem odkrywamy, że małżeństwo nie jest lekiem na całe zło. Wręcz przeciwnie – to ciężka praca dla obu stron.

Statystyki

Według danych GUS* najwięcej rozwodów jest wśród małżeństw zawartych przez ludzi między 20 a 24 rokiem życia. Wiele związków nie przetrwa pierwszych 4 lat. Dlaczego tak się dzieje? Co staje przyczyną rozwodów w pierwszym roku małżeństwa?

Przyczyn jest nieliczona liczba i każdy przypadek zasługuje na indywidualną analizę, ale wydaje się winne są przede wszystkim mylne wyobrażenia dotyczące wspólnego życia i następujące po nich rozczarowanie. Często to po prostu nasze oczekiwania, które okazują się nierealne. Partner nie zmienia się po założeniu obrączki i nie wykazuje większej chęci do sprzątania po sobie niż dotychczas. Żona też nie gotuje lepiej tylko dlatego, że jest żoną i jeśli lubiła zamawiać pizzę zamiast klepać schabowe, to mąż nie powinien się spodziewać, że tuż po ślubie to się zmieni.

Życie nie rozpieszcza

Mąż i żona bywają zaskoczeni wyzwaniami, jakie stawia przed nimi „nowa droga życia”, a sam ślub – wbrew oczekiwaniom – nie powoduje, że szczęście zostaje podane na tacy. Dotychczasowe problemy nie rozwiązują się jak za dotknięciem magicznej różdżki. Pieniądze z wesela nie sprawiają, że stać ich teraz na to, by rzucić pracę i oddać się wyłącznie spędzaniu miło czasu.

Przeciwnie. Pojawiają się problemy, których wcześniej nie było: drobiazgi, które wcześniej nie drażniły zaczynają przeszkadzać, konieczność podziału przestrzeni i budżetu demaskuje różne podejścia do wielu kwestii, a ustalenie zasad wspólnego życia wcale nie jest takie proste dla osób, które wychowały się w dwóch różnych domach. Seria sytuacji, w których łatwo o konflikt, to dla wielu młodych małżeństw bardzo trudny sprawdzian.

A jednak warto

Czy zatem warto w ogóle wstępować w związek małżeński, skoro ma być trudniej, a niewiele się zmieni? Tu warto postawić sobie pytanie – czy nie dlatego chcieliśmy ślubu, że nie chcieliśmy zmiany? Przecież było nam dobrze. Jeśli lubiliśmy w naszym partnerze to, że spontanicznie zabierał nas na wycieczkę w nieznane, to utrwalmy to. Jeśli podobało nam się, że nasza dziewczyna jak nikt inny zna się na samochodach i – choć może nie gotuje najlepiej – to wspólne rozmowy pochłaniały nas całkowicie, to warto z taką kobietą budować rodzinę. Przecież w tych drobiazgach tkwi sekret miłości.

Jeśli wychodzimy za kogoś licząc, że się zmieni, to droga, które prawdopodobnie zaprowadzi nas donikąd. Ale jeśli bierzemy ślub, bo łączy nas z tą osobą więcej niż z kimkolwiek na świecie i jeśli gotowi jesteśmy z tą osobą przezwyciężać przeciwności a nie tylko dobrze się bawić – to lepszej decyzji w życiu nie będzie.

Praca nad związkiem popłaca

Jaki z tego wniosek? Po prostu: nie mieć oczekiwań, cieszyć się tym, co mamy i ciężko pracować nad sobą i nad tym, by było dobrze. Godzić się na rozwiązania, które będą dobre dla nas a nie tylko dla mnie. Dokonywać wyborów, które poprawią jakość naszego, a nie tylko mojego życia. Szanować drugą stronę i okazywać jej szacunek jakiego sami od niej oczekujemy. Egzekwować i wymagać – ale najpierw od siebie. W małżeństwie nie ma co liczyć na odpoczynek.

Z upływem lat czas będzie stawiał przed małżonkami kolejne, często coraz trudniejsze wyzwania. Jedynym sposobem, by przezwyciężyć przeszkody rzucane przez życie jest po prostu… być razem. Na dobre i na złe. I dla własnego komfortu lepiej nie oczekiwać, że życie będzie nas rozpieszczać. Wówczas przykrości nas nie zaskoczą i będziemy gotowi, by wspólnie im zaradzić, a to, co dobre będzie dla nas miłą niespodzianką, którą będziemy mogli cieszyć się wspólnie z naszą żoną czy mężem. Tylko przy takim podejściu mamy szansę na życie jak bajce. I będziemy – jak w bajce – „żyli długo szczęśliwie” … choć pracowicie – należałoby dodać.

*Rocznik Demograficzny 2016, dostęp 20.07.2018

zdjęcie: Ben Rosett www.unsplash.com