Wystawny ślub? A może tylko obiad?

Te pytania padają najczęściej, kiedy tylko znajomi dostrzegą pierścionek zaręczynowy na palcu. Choć w dobie social mediów częściej dowiadujemy się z portali społecznościowych. A że różnimy się gustami, na temat wystawności poślubnej imprezy usłyszymy z pewnością wiele wskazówek albo nawet krytykę.

Sama pamiętam, jak wiadomość o moich zaręczynach została przyjęta w pracy. „Wesele? Po co Ci? Ja na Twoim miejscu zorganizowałabym jakiś obiad. Po co wydawać grube tysiące na jedną noc, która zaraz się skończy? Kasę można przecież wydać na fajną podróż po ślubie”. Dwa dni później zostałam uraczona kolejną opinią, że bez wystawnego wesela małżeństwu po prostu łatwiej się rozpaść. Pozostawiłam bez komentarza.

Miałam wesele. Czy myślałam o obiedzie? Tak, choć bardzo szybko zarzuciliśmy ten pomysł. Nie żałuję, bo chyba nigdy w życiu tak dobrze się nie bawiłam, wbrew zasadzie że wesele robi się jedynie dla gości, państwo młodzi natomiast są tak zestresowani, że nawet nic nie zjedzą. Zjadłam, a jakże! W końcu nie po to wybierałam salę, która miała dobrą kuchnię, żeby nie zjeść.

OBIAD NIE JEST ZŁĄ OPCJĄ

Rozumiem jednak dobrze tych, którzy decydują się na obiad. Najważniejszym argumentem jest cena. Nie każdy z nas ma na start kilkanaście tysięcy złotych do wydania na wynajem sali, orkiestry lub DJ-a, drogą ślubną suknię, tort i resztę „drobiazgów”, które potrafią wyjść najdrożej. Tu natomiast mamy dużo tańszy obiad dla najbliższych, najczęściej mniej strojną sukienkę i garnitur oraz nieco skromniejszą otoczkę.

Nadmiar pieniędzy, o ile w ogóle możemy o nim mówić, zostaje na kupno wspólnego mieszkania lub podróż. Bo przecież mamy prawo mieć nieco inne priorytety i zamiast imprez, chcieć zwiedzić kolejny kraj albo po prostu odpocząć w ciepłych krajach. Szczególnie jeśli ślub odbywa się zimą lub wczesną wiosną, gdy chłodu mamy dość.

Częściej też na obiad decydujemy się w przypadku drugiego ślubu. Znajoma, poznając po śmierci męża drugiego mężczyznę, wyraźnie zaznaczyła że nie ma ochoty na drugą imprezę weselną i dziwnie czułaby się, skupiając po raz kolejny na sobie przez całą noc wzrok gości. Wejście w związek małżeński uczciła jednak z mężem jednak obiadem dla najbliższej rodziny i przyjaciół.

A WESELE?

Wesele jest jednak częściej wybieraną opcją. Ślub to jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu, większość nie dopuszcza więc do siebie myśli, że można tak wielkiego dnia nie uczcić. Kiedy się bawić, jak nie wtedy? Jaki jest lepszy powód, by urządzić tak wielkie przyjęcie?

Jest jeszcze jedna sprawa: coraz więcej osób ma bliską rodzinę za granicą lub na drugim końcu Polski. Świat się „kurczy” i takie rozproszenie będzie coraz częstsze. Zapraszać rodziców i rodzeństwo mieszkające tysiące kilometrów dalej na skromny obiad? Oczywiście można, jak również można nie zapraszać ich wcale. Najczęściej jednak wiedząc, że znów długo się nie zobaczymy, chcemy ich podjąć jak najlepiej. Coraz częściej staje się to również powodem zorganizowania wesela.

No i biznes weselny! Pinterest jest pełen pomysłów na dekoracje ślubne i weselne, bukiety, suknie, prezenty dla gości, rozmieszczenia stołów… Pomysły można mnożyć. Nic więc dziwnego, że ktoś kto ma zmysł artystyczny i żyłkę organizatora, może oszaleć. Ogranicza nas jedynie wyobraźnia. I pieniądze. Trzeba jedynie uważać na słynny przerost formy nad treścią – kiedy wielgachne bukiety

mające stać w sali weselnej stają się ważniejsze od przyszłego współmałżonka, to jest ten moment gdy trzeba się nad sobą zastanowić.

Wesele jest dobrą opcją również dla tych, których liczba znajomych i członków rodziny jest nieco większa. Na obiedzie mieści się najczęściej niewiele osób. Do tego sami rodzice często naciskają na huczną oprawę, mając swoje marzenia i projekcje w temacie wydawania latorośli.

Ostateczny wybór należy jednak do Was. Tak jak nikt za Was ślubu nie weźmie, tak też nikt nie zgadnie, która opcja jest lepsza. Warto więc rozważyć „za i przeciw” – chyba że już dobrze wiecie, które rozwiązanie jest lepsze.

zdjęcie: Evelina Friman www.unsplash.com