Tematy, które wywołują kłótnie w związku

W każdym związku są tematy, które doprowadzają obie strony do białej gorączki.
Niektóre z nich powtarzają się niemalże we wszystkich, aż do znudzenia. Z nudą jednak nic nie mają wspólnego. Wręcz przeciwnie – dostarczają adrenaliny i przyczyniają się do tego, że temperatura w związku stale rośnie. Jakie są te punkty zapalne? Oto niektóre z nich.

Zaczyna się od drobiazgów

Kłótnie o drobiazgi dotyczą na przykład porozrzucanych skarpetek czy butów, niedokręconej tubki pasty czy butelki z szamponem, niepozmywanych naczyń lub niewyniesionych śmieci.
Spieracie się o to, gdzie pojechać na wakacje i co zjeść na obiad. Ton głosu, spojrzenie, zrobienie czegoś „nie tak, jak trzeba” albo niezrobienie wcale – to też potencjalne punkty zapalne. Skoro ona Cię prosi, byś wrzucał skarpetki do kosza na brudne ubrania, a  Ty tego nie robisz, dla niej to znak, że jej nie słuchasz, czyli nie szanujesz, a więc nie kochasz. Kłótnia o skarpetki powraca, bo nie o skarpetki tu chodzi, ale o coś ważniejszego. Jeśli robisz coś inaczej, druga strona może to interpretować jako robienie na złość, ignorowanie, brak szacunku czy próbę sił.

Jak nie wiadomo o co chodzi – chodzi o pieniądze

Ten temat budzi najwięcej emocji. „Za dużo wydajesz!”, „Za mało zarabiasz!” – słychać podczas kłótni. Jeśli nie rozmawiacie w związku o pieniądzach, zaczynacie się w końcu o nie kłócić. Najczęstszą przyczyną kłótni jest brak pieniędzy i nieradzenie sobie z codziennymi wydatkami, gdy większość finansów pochłaniają stałe opłaty. Warto wówczas rozpisywać wydatki – łatwiej będzie Wam zauważyć, na co za dużo wydajecie.

Większość mężczyzn stawia sobie za punkt honoru utrzymywanie rodziny i zarabianie więcej od partnerki. Sytuacja, w której to żona zarabia więcej może być dla Ciebie trudna i wywoływać uczucie niedowartościowania, ale przecież razem pracujecie na Wasz dom, na to, co macie. Jeszcze innym problemem związanym z finansami jest jedna pensja i milion wydatków.
Ale przecież sami podzieliliście się rolami – żona ma na głowie dom i dzieci, Ty przynosisz pieniądze a jednocześnie realizujesz się w pracy zawodowej. Nie traktuj jej więc jak „kury domowej”.

Dzieci i metody wychowawcze

Małe dzieci – mały kłopot, duże dzieci – duży kłopot. Młodzi rodzice myślą, że gdy wyjdą z pieluch, wszystko będzie już „z górki”. Tak nie będzie. Najpierw spięcia pojawiają się, gdy musicie dostosować swoje życie do nowego członka rodziny, a później, gdy musicie radzić sobie z problemami wychowawczymi. „Zimny chów” czy „ciepłe pielesze”? Dorastaliście w różnych domach, więc to naturalne, że macie inne pomysły, jak wychować swoje dzieci. Zgadzacie się jednak w jednym – chcecie, by były szczęśliwe. Ustalcie wspólne stanowisko, bo dziecko musi mieć jasne reguły: co wolno, a czego nie.

Teściowie zawsze wiedzą lepiej

Często kłócicie się o teściów, bo wtrącają się w Wasze życie. Doradzają przy każdej okazji, pouczają, krytykują, oceniają to, jakimi jesteście małżonkami bądź rodzicami. Masz pretensje do drugiej strony, że nie reaguje. Trudno czasami powiedzieć „stop” swoim rodzicom. Jednak to Wasze życie, jesteście dorośli i sami podejmujecie decyzje. Gorzej jeśli mieszkacie pod jednym dachem. Teściowa czuje się jak u siebie w domu, więc uważa, że może przeglądać Wasze kąty i dyktować warunki. Dali Wam dach nad głową, powinniście być wdzięczni – owszem, ale musicie też stawiać granice. Przecież macie prawo do prywatności.

Odcięcie pępowiny

Masz wrażenie, że ona ciągle „wisi” na telefonie i konsultuje z mamą Wasze sprawy? Zaproponuj ograniczenie telefonów do teściowej i powiedz, żeby zamiast do niej, dzwoniła do Ciebie. Porównujesz sposób prowadzenia domu, wychowywania dzieci swojej żony i mamy? Nie tędy droga, a komentarze w stylu: „pyszna ta kaczka, ale moja mama podaje ją lepiej” zachowaj dla siebie.

Związek to ciągłe ścieranie się dwóch poglądów na świat. Kłótnie są nieuniknione. Problemem jest to, że często działamy pod wpływem emocji, które zagłuszają nasz rozsądek. Kłótni nie wygrywa ten, kto ma ostatnie słowo, kto lepiej odciął się drugiej osobie. Jedynym „zdrowym” rozwiązaniem jest wyjaśnienie sobie drażniących tematów, wejście na poziom negocjacji. Każdy kryzys zbliża, pod warunkiem, że chcecie go rozwiązać.

zdjęcie: Patryk Sobczak www.unsplash.com