Przeprowadzka z dziećmi

Przeprowadzka sama w sobie jest nie lada wyzwaniem. We dwoje niby łatwiej, ale dochodzą różnego rodzaju nieporozumienia. Zmęczeni przerzucaniem kartonów nie macie cierpliwości do malucha, któremu znowu wysiadło połączenie z rozsądkiem. Do tego małe dzieci źle znoszą duże zmiany, a znajome dźwięki, zapachy czy układ mieszkanie, dają im poczucie bezpieczeństwa. Jak to ogarnąć? Przyda się dobry plan. Poniżej kilka sposobów, by ułatwić sobie życie.

Niech inni zrobią wszystko za Was

Zatrudniacie firmę, która Was spakuje, przewiezie i rozpakuje, a sami bierzecie dzieci i jedziecie na wakacje. To najdroższa opcja, ale jeśli macie taką możliwość, to warto. A jeśli mielibyście być niespokojni, poproście kogoś bliskiego o mały nadzór nad pakowaniem i kluczami.

Plusy? Unikniecie stresu związanego z pakowaniem i mieszkania na kartonach. To jest bezcenne. Są też niestety minusy. Dzieci mogą być nieco zdezorientowane. Dlatego ważne jest, żeby im opowiadać, że ich rzeczy są pakowane, przewożone i będą czekać w ich nowym pokoju. Weźcie też pod uwagę, że firma transportowa nie zrobi Wam przy okazji selekcji niepotrzebnych gratów.

Zesłanie do dziadków

Jeśli możecie wysłać nieletnich do babci, na obóz czy zorganizować im coś, co lubią – świetnie. Pakujecie dobytek na spokojnie, bez ciągłego „mamo”, „tato” w tle. Po przeprowadzce i rozpakowaniu jedziecie po dziecię, w drodze do nowego domu opowiadając mu, co zastanie.

Plusy: spokój przy pakowaniu, możliwość zrobienia selekcji, no i znaczna oszczędność w porównaniu z zatrudnieniem firmy. I gdzieś w tym chaosie przeprowadzkowym może znajdziecie nawet parę chwil we dwoje. Minusy? Rozłąka, po której młodsze pociechy zwykle bywają bardziej wymagające.

Zróbcie wszystko razem

Nie oszukujmy się, mając pod opieką małe dzieci zapełnicie maksymalnie pięć kartonów dziennie, i to pod warunkiem, że będzie to naprawdę dobry dzień. Zaplanujcie więc sobie dużo czasu na pakowanie. Tydzień to minimum. Urlop jest niezłym rozwiązaniem.

Mieszkając z dziećmi trudno obejść się na co dzień bez wielu rzeczy, zacznijcie od tych najmniej potrzebnych. Albo zacznijcie od spakowania zabawek, z wyjątkiem tych ukochanych i ulubionych. Kuchnia może być potrzebna do końca, chyba, że możecie zamawiać jedzenie na wynos. Wszystkim jest trudno. Nic się nie stanie, jeśli zjecie na obiad pizzę i pójdziecie spać bez mycia.

Plusy? Kontrolujecie pakowanie i wiecie, co robią dzieci, a one biorą aktywny udział w pakowaniu. Czas na minusy: maluch, na którego nie zwraca się uwagi, jest najprościej rzecz ujmując zdenerwowany. Oznacza to, że za chwilę i Was zdenerwuje. Przyda się więc osoba do zabawy z dzieckiem. Może Wam zabraknąć siły na wszystko.

Kiedy maluch po raz setny Was wyprowadzi z równowagi, weźcie głęboki oddech i pomyślcie o każdej drobnej rzeczy, która w nowym domu jest inna, niż się do tego przyzwyczaił. A później zaparzcie sobie dobrej kawy (albo melisy) i zróbcie z nim coś, co lubi. Jednym pomoże obejrzenie zdjęć z poprzedniego mieszkania, inni potrzebują wyjść na dwór i wyładować nadmiar energii. Pamiętajcie – nawet najmniejsze dzieci sporo rozumieją, warto im mówić, co planujecie. Przedszkolaki, a tym bardziej starszaki mogą urządzać sobie pokój: wybrać meble czy naklejki na

ściany, decydować, co gdzie schowają itd. Niech czują, że to ich dom i że mają prawo głosu. Dajcie sobie i im czas, i cierpliwość. Będzie dobrze.

 

autor: Kamila Magdalena Wysocka

zdjęcie: Daiga Ellaby www.unsplash.com