Podział obowiązków – czyli co sprząta żona, a co mąż?

Kiedy mowa o czasach PRL-u, obowiązujących przecież jeszcze trzydzieści lat temu, przed oczami mam następujące obrazki: matka rano leci do pracy, po czym wybiega z niej po dzieci, bierze je do sklepu, stoi w długich kolejkach, następnie wraca do domu, gotuje, sprząta. Mąż wraca do domu, je obiad, ogląda telewizję, czyta gazetę albo pije piwo. Bez względu na to czy pracował ciężko fizycznie, czy też podpisywał papiery w biurze. Zajmuje się najwyżej drobnymi naprawami lub remontami.

Przesadzam? Bywało różnie, jednak kiedy słucham o tamtych czasach, ten model rodziny pojawia się szczególnie często. Kobieta pracowała zawodowo, zajmowała się dziećmi i domem. Mąż głównie pracował zawodowo. I nie ma co winić mężczyzn, którzy w swoim rodzinnym domu widzieli przecież podobny model, jednak z jedną różnicą: bez pracy zawodowej matki. Tę kobiety przejęły i wplotły w swoje życie, zapominając że doba ma 24 godziny i dokonując cudów.

Czasy na szczęście nieco się zmieniły. Nadal pracujemy oboje, mężczyzna przeszedł jednak solidną przemianę. Najpierw zaczął w domu pomagać, a następnie wkroczyliśmy w etap, gdy za porządek w domu odpowiedzialni jesteśmy wspólnie. Czy wszędzie tak jest? Jak powinien wyglądać współczesny podział obowiązków?

„CZY MĄŻ BIERZE ODPOWIEDZIALNOŚĆ”

Coraz częściej, gdy kobieta narzeka na nadmiar obowiązków, pojawiają się pytania, co robi w takim razie mąż? Zdarza się, że są one wypowiedziane wręcz tonem pełnym zarzutu – a przecież nawet jeśli dzielicie się obowiązkami po równo, nadal macie prawo być czasem zmęczeni. Nie mówiąc o tym, że w wielu przypadkach taki równy podział, na zasadzie: „ja zmywam naczynia, Ty podłogę”, wcale nie jest równy.

Co jeśli zawodowo pracuje tylko jeden małżonek? Czy nadal obowiązki domowe powinny być podzielone po równo? Co jeśli jeden z nich wykonuje cięższą pracę od drugiego? Bądźmy szczerzy – nie męczymy się przecież tak samo przy obowiązkach zawodowych. Są tacy, którzy z pracy wracają w miarę wypoczęci, jakby poszli na spacer lub zakupy, są i tacy co po przyjściu mają siłę jedynie dowlec się na łóżko i zasnąć – szczególnie pracownicy fizyczni. W takich przypadkach również małżonkowie powinni dzielić się po równo?

Kolejne różnice pojawiają się, gdy w rodzinie przybywa dzieci. Najczęściej szczególnie na początku, sprawiają one że kobiecie przybywa obowiązków związanych z niemowlakiem – nawet jeśli dzieli się nimi z mężem. Czasu na ogarnianie „po równo” może nie być. Kto ma zmyć podłogi? Mąż, który pracuje zawodowo czy żona, niewyspana po kolejnej nocy z dzieckiem? Przykłady można mnożyć.

„JAK WIĘC SIĘ PODZIELIĆ?”

Gotowej recepty nie ma i z pewnością nie da jej rodzina lub znajomy, u którego sytuacja wygląda inaczej. Czasem warto na samym początku usiąść i porozmawiać – co lubimy robić? W jaki sposób? Może się okazać, że problem rozwiąże się sam, bo jedno lubi bardzo gotować, drugi zajmować się praniem oraz podłogami i punktów spornych praktycznie nie będzie. W przypadku wystąpienia takich również nie warto się oskarżać i wytykać „Ale Ty pracujesz krócej!” tylko ze spokojem i życzliwością podejść do sprawy.

Jakiego modelu byście nie wypracowali, będzie on musiał nieraz ulec modyfikacji. Czasem chwilowej, gdy jedno z Was zachoruje lub gdy zachorują dzieci, a czasem stałej, jak wtedy gdy jeden z małżonków zmieni pracę albo pójdzie na dłuższy urlop.

Podział obowiązków nie należy do najłatwiejszych spraw. Nietrudno tu o kłótnię, szczególnie gdy jesteśmy przemęczeni. Tym bardziej warto pamiętać, że jest Wasz i nikt, kto siedzi na zewnątrz, gotowej recepty Wam nie da. Czasem po prostu trzeba postąpić według starej zasady „Daj ać, ja pobruszę, a Ty poczywaj”, gdy widzimy że druga osoba pada ze zmęczenia. Jak więc widać, do wypracowania własnego modelu przyda się dużo miłości oraz wyrozumiałości dla drugiej osoby.

zdjęcie: Soroush Karimi www.unsplash.com