Małżeństwo to nowa droga życia

czy aby na pewno?

„Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!” – to chyba najczęstsze życzenia dla młodej pary. Wplatane są w inne uroczyste słowa zapisane na gotowych kartkach okolicznościowych, w które goście wkładają gotówkę i pod którymi składają swoje podpisy. Brzmią pięknie i wzniośle, ale jeszcze nie aż tak górnolotnie, by zakrawały o frazes. Przyzwyczailiśmy się do nich. Pasują nam. Tylko czy są one prawdziwe? Czy małżeństwo rzeczywiście jest nową drogą życia? 

Ślub z pewnością jest przełomowym momentem w życiu każdego człowieka. Gdyby tak nie było, gdyby nie był ważny, byłoby na świecie mniej osób, które boją się wejścia w związek małżeński albo bardzo długo się nad tym zastanawiają.  Byłoby mniej kobiet wyczekujących zaręczyn i więcej mężczyzn szybko decydujących się na zakup pierścionka. Ale tak nie jest. Każdy, bez względu na poglądy, wyznanie, czy podejście do ślubu, wyczuwa, że jest to poważna decyzja. Niesie ona za sobą wiele zmian i nowości, ale czy jest to nowa droga? 

Całe nasze życie jest jakąś drogą, która gdzieś nas prowadzi. Od najmłodszych lat kroczymy ścieżką, po której najpierw prowadzą nas rodzice. Później zyskujemy coraz większą samodzielność, stajemy przed wieloma rozwidleniami i podejmujemy pierwsze wybory zaważające na przyszłości. Czasem kręcimy się kółko, kiedy indziej wchodzimy w ślepy zaułek i musimy się cofnąć o kilka kroków. Idąc w konkretną stronę, wyznaczamy naszą niepowtarzalną życiową drogę. 

Moja droga staje się naszą 

Kiedy na naszej drodze spotykamy osobę, w której się zakochujemy, zaczynamy iść razem. Na początku zerkając na siebie ukradkiem, flirtując i robiąc uniki, jakbyśmy się nie znali. Czasem ja prowadzę, kiedy indziej zatrzymuję się i patrzę, jak ta druga osoba mnie wyprzedza. Kierują nami uczucia, nie wszystko dzieje się świadomie, jeszcze nie do końca wiemy, dokąd zmierzamy. Co jakiś czas pojawiają się boczne ścieżki, w które możemy skręcić sami. 

To jest czas poznania się. Pierwsze wyjście na kawę albo na boisko, odrabianie lekcji albo impreza w klubie. Randki, wyznania, czułe słówka i motylki w brzuchu. 

Z czasem nasz krok staje się bardziej zgodny. Zbliżamy się do siebie. Łapiemy się za ręce i zaczynamy razem patrzeć w w tym samym kierunku. Nasza droga jest już prawdziwie nasza. Jesteśmy w związku. Chodzimy ze sobą, spotykamy się. Poznajemy swoje rodziny i angażujemy się w nasze życia, które splatają się coraz ściślej. 

Na rozstaju dróg podejmujemy ważne decyzje 

W końcu docieramy do ważnego rozwidlenia – zaręczyny, które rozpoczną narzeczeństwo. Mówiąc sobie pierwsze bardziej oficjalne „tak”, wkraczamy w etap przygotowań do małżeństwa i organizacji ślubu. Nie jest to nowa droga, ale wyższy poziom naszego wspólnego wędrowania po świecie. 

To jest trudny i intensywny odcinek. W obliczu całego naszego życia, wszystkich krętych kilometrów, które przemierzamy, jest jednak dość krótki i nietypowy. Zadania, które nas czekają w tym czasie, prawdopodobnie już nigdy się nie powtórzą. Nie będziemy wybierać sukni ślubnej, nie zrobimy pewnie tak samo dużego przyjęcia jak wesele. Nie powtórzą się też pułapki, które na nas czyhają. Stres i presja idealnego dnia mogą prowadzić do ostrych konfliktów i kłopotów w związku. Droga narzeczeństwa kończy się ślubem. 

Czym jest ślub? 

W tym porównaniu do życiowej drogi ślub jest bramą na wspólnie wcześniej obranej ścieżce. Jest pięknym, uroczystym miejscem, przez które się przechodzi, by dalej iść razem w tym samym kierunku. Jest to nowy odcinek drogi, ale droga sama w sobie wciąż jest ta sama. Decydując się na związek z naszym współmałżonkiem, jeszcze na etapie pierwszy randek, wstąpiliśmy na tę drogę, której kontynuacją jest małżeństwo. 

Nowa droga życia sugeruje wyznaczenie nowego kierunku 

Nowożeńcy nie są na nowej drodze życia, ale na jej nowym etapie. W dniu ślubu nie obrali nagle innego celu, do którego zmierzają. Czeka na nich jeszcze wiele wyborów do podjęcia, wiele ścieżek, których się nie spodziewali, ale to wciąż będzie tamta droga – ich wspólna, która zaczęła się od pierwszego głębokiego spojrzenia w oczy. 

Podsumowując, życzmy nowożeńcom wszystkiego najlepszego na ich wspólnej dalszej drodze życia. Niech kroczą nią razem aż do końca. 

 

autor: Ewa Olborska
blog: www.mocem.pl

zdjęcie: Ben Rosett www.unsplash.com