Każde małżeństwo jest inne

Nasze małżeństwo jest jedno, ale znamy inne żony i mężów, od których uczymy się bycia mężem i żoną. Rodziców, dziadków, wujków i ciocie. Małżeństwa z naszych rodzin. Naszych własnych i tych małżonka. Wychowywaliśmy się obok nich. Patrzyliśmy na ich codzienność. Widzieliśmy kłótnie, i godzenie się, nerwy i wzajemną troskę. Słyszeliśmy trudne rozmowy i czułe słówka. Byliśmy świadkami wściekłych spojrzeń i przytuleń pełnych miłości. A przynajmniej części z powyższych. Jakieś te małżeństwa były.

Znamy pary znajomych i przyjaciół, z którymi wychodzimy na piwo, jeździmy na wakacje czy gramy w planszówki. Ich relacje małżeńskie znamy mniej. Obserwujemy podczas wspólnie spędzanego czasu i słuchamy jednej strony, gdy nam się zwierza albo narzeka. Widzimy wyrywek tych związków i uczymy się o nich czegoś nowego.

W pracy słyszymy połowy telefonicznych rozmów z małżonkami o obiedzie, spóźnieniach, nadgodzinach i odbieraniu dzieci z przedszkola. Czasem widzimy zdjęcia na biurkach albo pulpitach komputerów. Spotykamy się od czasu do czasu i przez chwilę poznajemy jeszcze innych małżonków.

Żony i mężów przeróżnych widujemy też na ulicach, gdy idą z zakupami albo na spacerze z dziećmi. Stajemy obok nich w korkach, za nimi w kolejkach w cukierni albo urzędzie. Tłoczymy się razem w zapchanych autobusach i jemy kolacje w restauracjach przy sąsiednich stolikach. Nie znamy się, nie rozmawiamy, ale widzimy mikroułamki naszych związków i uczymy się. Widzimy czuły dotyk i drobną pomoc albo odwrócony wzrok i nerwowe napięcie. Słyszymy ton głosu i śmiech.

Które małżeństwa są dobre?

Wśród tych wszystkich par są te szczęśliwe, na pierwszy rzut oka niemal idealne, z których moglibyśmy brać przykład. Są też te w kryzysie, których związki są pełne trudności i niezgody, te, które wymagają naprawy i pomocy. Takie, w których od razu widać, że coś nie gra.

Ale są też takie małżeństwa, którym do perfekcji daleko. Kłócące się i wściekające co chwilę, ale mimo wszystko szczęśliwe i dobre. Takie małżeństwa, które według naszych standardów powinny być po prostu złe, a jednak jest kompletnie odwrotnie. Żony i mężowie, którzy sporo narzekają na siebie, którzy marudzą na małżeństwo samo w sobie, ale mimo wszystko bardzo się kochają i nie zamieniliby tego stanu na żaden inny.

Każde małżeństwo jest inne

Nie ma jednej definicji dobrego małżeństwa. Każda para może mieć swoją własną. Co więcej, ona może się zmieniać. Ba! Ona powinna ewoluować razem z Wami i Waszym związkiem. To, co sprawdza się u jednych, u Was może być bezużyteczne. Wasze rady, mogą nic nie znaczyć dla Waszych znajomych.

Nie naśladujcie jednej pary, nie wzorujcie się na nikim. Szczęście swojego małżeństwa trzeba znaleźć i wypracować. To nie dzieje się od razu. To wymaga czasu i pracy. Czasem łez i trudnych rozmów.

Jesteśmy różnymi ludźmi i tworzymy różne związki

Są pary, które potrzebują od siebie czasem odpocząć i takie spędzające razem 24 godziny na dobę. Są pary, które dzielą się obowiązkami po równo i takie, w których jedna strona bierze na siebie więcej.

Są pary bezdzietne z wyboru i te wielodzietne. Są współcześni nomadzi podróżujący przez cały rok i tacy, którzy każdą złotówkę wkładają w budowę domu – rodzinnej twierdzy.

Jest wiele rodzajów małżeństw. Nie da się ich wszystkich sklasyfikować, nie ma sztywnych ram i wytycznych. Nie próbujmy się więc w żadne wpisać. Czerpmy z bogactwa różnorodności. Wybierajmy to, co dobre dla nas. Szukajmy swoich rozwiązań i nie zadowalajmy się półśrodkami w drodze do małżeńskiego szczęścia.

autor: Ewa Olborska
blog: www.mocem.pl
zdjęcie: Mari Lezhava www.unsplash.com