Dwoje do poprawki

W większości przypadków to kobiety wpadają na pomysł terapii małżeńskiej. Pomysł dobry. Trudniej z wykonaniem, no bo jak przekonać męża do tego, by zgodził się wziąć w niej udział? Może przeszło Ci przez myśl żeby mężczyznę swojego życia siłą zaciągnąć do terapeuty? Nierzadko na ich oczach rozgrywa się scena rodzajowa: pan został siłą „za chabety” zaciągnięty przez swoją żonę i niemalże wepchnięty do gabinetu. Na czole miał wypisane: „już dobrze, zgodzę się na wszystko, byle dała mi święty spokój”, ona zaś: „niech Pani (czytaj – ja) go naprawi”. To raczej kiepskie rozwiązanie. Poniżej znajdują się te z gatunku „lepszych”, czyli bardziej skutecznych.

Kiedy i jak?

Kłócicie się z mężem. W złości mówisz: „potrzebujemy pomocy” (czytaj – Ty potrzebujesz pomocy). Niestety – to zły ruch. Bardzo ważne jest, kiedy i jak mówisz o pomyśle podjęcia terapii małżeńskiej. Nawet nie myśl o proponowaniu terapii w środku kłótni czy też, gdy jesteś zła.

Zamiast tego, znajdź moment, kiedy panuje miła atmosfera i dobrze czujecie się w swoim towarzystwie. Wówczas Twój mąż nie będzie czuł się zagrożony. Powiedz mu, jak bardzo cenisz chwile, kiedy tak dobrze się dogadujecie, że chcesz częściej tego doświadczać. Niech wie, jak bardzo cenisz Wasz związek i chcesz by był jeszcze lepszy.

Zanim zaczniesz mówić o swoich uczuciach, upewnij się, że czujesz się spokojna. Nawet, jeśli uważasz, że brzmisz normalnie, pamiętaj, że możesz nadal sprawiać wrażenie sfrustrowanej i wrogo nastawionej.

Przyznaj, że jesteś częścią problemu

Możesz być przekonana, że problemy w Twoim związku są naprawdę z jego winy, ale spójrzmy prawdzie w oczy – do tanga trzeba dwojga. Ty jesteś połową teamu. Nawet, jeśli nie chcesz wierzyć, że masz z tym coś wspólnego, działaj tak, jakby to była prawda.

W innym wypadku Twój mąż pomyśli, że dzięki terapii zmienić ma się on, a Ty pozostaniesz taka sama. Prawdopodobnie Twój partner czuje się przez Ciebie oceniany. Ostatnią rzeczą, którą chce zrobić, to udać się na terapię, gdzie będzie krytykowany nie tylko przez Ciebie, ale dodatkowo przez terapeutę (choć terapia tak nie działa).

Terapia małżeńska może wydawać mu się niczym ring bokserski, gdzie zostanie całkowicie znokautowany. Pokaż mu swoją wrażliwość, opowiedz o obawach i nadziejach związanych z Waszą wspólną przyszłością, wtedy łatwiej mu będzie Cię wysłuchać. Jeśli przyznasz, że również jesteś częścią problemów w Waszym związku, wówczas mniej będzie się obawiał.

Kształć i doceniaj

Kiedy Twój partner już wie, że jesteś zainteresowana terapią małżeńską, bo cenisz jego i Wasz związek, kolejna rzecz, którą warto zrobić, to opowiedzieć mu trochę o tym, czego może się spodziewać. Nie martw się, jeśli sama tego do końca nie wiesz. Na pewno ważną informacją będzie dla niego to, że terapeuta nie będzie brał żadnej ze stron.

Dobrzy terapeuci zwykle tego nie robią. Podkreśl, iż chcesz iść tam, by nauczyć się tego, jak lepiej go traktować. Warto też uprzedzić, że na jednym spotkanie się nie skończy, jednocześnie niech wie, że terapia małżeńska nie musi trwać bardzo długo. Nie od razu przecież Rzym zbudowano, a metoda małych kroczków jest najlepsza. I wreszcie, zapewnij swojego męża, że nie „trzeba być wariatem”, by chodzić do terapeuty.

Ludzie, którzy decydują się na ten krok są zwykle silnymi, aktywnymi osobami, które chcą wpływać na swoje życie w sposób świadomy. Dodatkowo, opowiedz mu o rezultatach, jakich może się spodziewać: poprawa komunikacji, poczucie zrozumienia, poprawa jakości snu i nastroju, częstsze zbliżenia fizyczne, większe zaufanie, poprawa wydajności w pracy, zbliżenie się do siebie. Wreszcie – podkreśl to, jak bardzo go doceniasz, zwłaszcza, gdy zgodzi się pójść z Tobą na terapię.

Zapytaj go, co możesz zrobić dla niego, by móc wyrazić swoje uznanie. Niezależnie od tego czy będzie to wyjście do kina na ten straszny film, który tak bardzo chciał zobaczyć, czy też gotowanie mu obiadu codziennie, przez tydzień, czy coś zupełnie innego.

Na pewno warto.

Małżeństwo i terapia małżeńska to praca zespołowa. W końcu gracie w tej samej drużynie i strzelacie gole do tej samej bramki. Może takie porównanie trafi do Twojego mężczyzny.

Powodzenia!

zdjęcie: Nik Shuliahin www.unsplash.com