Dobry PR dla małżeństwa

Młodzi ludzie coraz później zawierają małżeństwa. Część z nich w ogóle nie widzi potrzeby brania ślubu (bez względu na to, czy byłby on kościelny czy cywilny). Patrzą na rozwodzące się pary i słuchają ludzi straszących statystykami rozpadających się rodzin.

Można się dziwić, można marudzić „na tę dzisiejszą młodzież”, na zepsuty świat, media czy cokolwiek innego. Jednak dzieci i nastolatkowie taki wizerunek małżeństwa tworzą w swoich głowach na podstawie wszystkiego, co ich otacza, na podstawie związków, które widzą na co dzień. Także na podstawie naszego małżeństwa.

Pytanie zatem do nas, małżonków z różnym stażem:

Jaki wizerunek małżeństwa widzą młodzi ludzie patrzący na nasz związek?

Jesteśmy w pewnym sensie odpowiedzialni nie tylko za własną relację, za to, co między nami, co w domu, ale też za to, jak nas widzą inni – młodsi, którzy dopiero zastanawiają się nad swoją życiową drogą. Jeśli starsze żony nie będą pokazywać, że są szczęśliwe, że jest im dobrze w małżeństwie, to dlaczego młode dziewczęta mają się zgadzać na zaślubiny? Jeśli chłopcy widzą starszych mężów wiecznie narzekających na swoje partnerki, to po co oni mają się tak męczyć za ileś lat? To są proste zależności, o których często zapominamy.

Dużo się żartuje z małżeństwa

Małżonkowie z kilkuletnim już stażem wyłapią ironię i zrozumieją, co inni mają na myśli. Jest dużo takich rzeczy, z których się śmiejemy – mężowie z żon i żony z mężów. Nie oznacza to nic złego (a przynajmniej nie zawsze). Nastolatkowie jednak mają prawo nie zrozumieć. Oni mogą te dowcipy brać na poważnie. Jeśli to będzie jedyny bezpośredni przekaz na temat małżeństwa, jaki dostają, w ich oczach będzie ono wypaczone, a obraz będzie zupełnie nieprawdziwy.

Brakuje pozytywnego przekazu o małżeństwie w codzienności

Chodzi o to, żeby zrównoważyć te wszystkie ironiczne narzekania i żarty, które pokazują życie po ślubie w krzywym zwierciadle. Żeby pokazać młodzieży, że bycie żoną i mężem może być fajne. Nie tylko trudne, nie tylko poważne i zobowiązujące, ale fajne – tak po prostu i po ludzku. O tym się mało mówi.

Ludzie mają trudność mówić wprost o dobrych i ważnych rzeczach. Ciężko się mówi tak po prostu w rozmowie ze znajomymi o tym, że jest nam dobrze razem, że cieszy nas wspólna codzienność. Dużo łatwiej zażartować z ostatniej sprzeczki o skarpetki czy niezmyty talerz. Warto jednak się tego nauczyć – dla przyszłych pokoleń, ale i dla samych siebie i współmałżonka.

I nie tłumaczmy się tym, że przecież „to widać”, że jest nam razem dobrze. Nie zawsze widać. Nie wszyscy widzą. Nie wszystko widać. Inni nie siedzą w naszych głowach, sercach czy sypialniach, więc nie widzą wszystkiego. Jeśli pewnych rzeczy nie powiemy, mogą nigdy nie wybrzmieć.

Bądźmy odpowiedzialni

Zwróćmy uwagę na to, co i jak mówimy o małżeństwie. Czy na podstawie naszych słów i zachowania młodzi ludzie będą zachęceni do ślubu czy wręcz przeciwnie? Czy to, co mówimy w towarzystwie jest rzeczywiście zgodne z naszymi poglądami i odczuciami? Czy nie przyczyniamy się do wypaczenia wizerunku małżeństwa w oczach młodych ludzi? Bądźmy odpowiedzialni za to, co mówimy o życiu po ślubie. Jeśli jest ono dobre, niech inni o tym wiedzą. Nie wstydźmy się o tym mówić.

zdjęcie: Aaron Huber www.unsplash.com